Jak mam nie wstydzić się relacji z Jezusem?

Akcja Nie wstydzę się Jezusa, do której dołączyły takie osoby, jak Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Joanna Jędrzejczyk czy Przemysław Babiarz pokazuje, że można być osobą sławną, bogatą i... oddaną Bogu. Relacja z Jezusem jest dla tych ludzi podstawą dobrego życia Pan Jezus chce powiedzieć, że gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje. Na przykładzie Roberta Lewandowskiego czy Joasi Jędrzejczyk widzimy, gdzie tak naprawdę jest ich skarb, jaki jest cenny. Na pewno się go nie wstydzą - wręcz przeciwnie - ogłaszają z dumą, jak ważny jest dla nich Pan Bóg. Jak nie wstydzić się relacji z Jezusem?

Kocham Cię, ale… Moja relacja z Jezusem

Ludzka miłość jest piękna. Zmienia się jednak w trakcie życia: jako dzieci kochamy egoistycznie, jako ludzie młodzi - chcemy zacząć dawać. Inaczej okazują miłość kobiety, mężczyźni, rodzice, wychowawcy. Z miłości na zasadzie: kocham cię, bo cię potrzebuję wyrasta uczucie: potrzebuję cię, bo cię kocham. Taką miłością darzy nas Pan Bóg. Nie stawia warunków: jeśli będziesz mi posłuszny, to…, jeśli co miesiąc pójdziesz do spowiedzi, to…, jeśli oddasz połowę majątku ubogim, to… Gdybyśmy tak traktowali Boga, nie kierowałaby nami miłość ale… strach i nieustanne napięcie. Bliska relacja z Jezusem sprawia, że odczuwamy miłość Boga a nie strach przed Nim.

Bóg nie może zrobić jednej rzeczy...

Na jednym ze spotkań charyzmatycznych kapłan powiedział ciekawe słowa. Na początku wstrząsnęły one wszystkimi zgromadzonymi na modlitwie. Pan Bóg jest wszechmogący ale nie może zrobić jednej rzeczy. Zapadła cisza i zastanawialiśmy się czy ksiądz się pomylił, czy może usłyszymy za chwilę niezłą herezję. Pan Bóg nie może zrobić jednej rzeczy: nie może przestać cię kochać. Czy słysząc takie słowa, twoje serce nie zaczęłoby bić mocniej? Żywa relacja z Jezusem opiera się na miłości, na osobowym traktowaniu Boga. Nawet nie widząc fizycznie, po ludzku Tego, Który nas kocha, możemy budować mocną więź z Jezusem.

Jak nie wstydzić się relacji z Jezusem? - Marcin Zieliński

Na pewno nie raz spotkaliśmy się z sytuacją, że osoba, którą znamy, nie poznała nas na ulicy. Może uznała, że nie jesteśmy jej już potrzebni i wstydziła się odezwać. Gorycz niepoznania na pewno bolała przez długi czas. Czy i nam się to nie zdarza? Czy bywamy interesowni także w relacji z Bogiem? Jak Cię będę potrzebowała, to się pomodlę ale teraz daj mi spokój, bo idę z koleżankami na pizzę. Coś tu jest nie tak… A zatem: jak nie wstydzić się Jezusa na co dzień, wśród znajomych, w pracy, w domu? O swoim doświadczeniu i świadczeniu o Bogu mówi Marcin Zieliński:

Przypominam sobie moje początki na AWFie, kiedy przyszedłem na pierwszy wykład, spotkałem się z moimi nowymi kolegami i koleżankami. Zacząłem z grubej rury - komuś w kolejce powiedziałem: wiesz, Pan Jezus zmienił moje życie... i tak dalej. Tak naprawdę ludzie patrzą na nasze świadectwo, na to, jak żyjemy, nawet na to, co nosimy. Patrzyłem na moich znajomych i widziałem, że ktoś miał różaniec na palcu, ktoś miał krzyżyk na szyi. To są takie momenty, kiedy możesz się zorientować, kto jest w twojej drużynie. Wtedy - od słowa do słowa - dajesz świadectwo ale tak naprawdę dajesz świadectwo tym, jak żyjesz, nawet tym, jak studiujesz.
Moja pani profesor kiedyś na przerwie podeszła do nie i zapytała: Marcin czy to jest prawda to, co piszesz na Facebooku o tych wszystkich uzdrowieniach, o tych świadectwach? Bo gdybym cię nie znała, gdybym nie wiedziała, że jesteś sumienną osobą, jesteś zawsze przygotowany, zawsze punktualny, to bym pomyślała, że ci ktoś sprał mózg. Ale przez to, jak żyjesz widzę, że musi w tym być jakaś prawda.
Moje życie musi potwierdzić moje słowa. Jeśli jest jakaś rozbieżność między tym, co mówię a tym, jak żyję, to nie będziemy dobrym świadectwem. Ja bym po prostu był sobą i żył na co dzień w sposób, w jaki żyję a ludzie, patrząc na mnie, będą widzieli Jezusa.
Kiedy słysze hejt na Kościół myślę wtedy - nikt nie jest idealny. Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział: Kościół to nie jest miejsce dla VIPów. Kościół to szpital dla dusz, szpital dla grzeszników, w którego centrum jest Pan Jezus a nie grzeszny człowiek. Spotykając się nawet na niedzielnej Eucharystii wiem, że spotykam się z Bogiem. Każdy z nas - księża, świeccy, zakonnicy, wszyscy potrzebujemy Jezusa tak samo.

Udostępnij