Mam wrażenie, że Bóg się ode mnie oddalił. To chyba kryzys wiary. Co robić?

Kryzys wiary w Boga - nie panikuj, nie jesteś sam

Kryzys, dołek, depresja, przemęczenie - jeśli kiedykolwiek tego doświadczyłeś, to wiesz, że jest to stan przejściowy. Żyjemy w klimacie umiarkowanym, gdzie ani nie ma półrocznej pory deszczowej ani 6 miesięcy suszy - spadnie deszcz, wychodzi słońce. I tak w kółko. Ten dynamizm pozwala naturze żyć, rozwijać się, odradzać na nowo. Tak samo jest wtedy kiedy przeżywasz kryzys wiary. Co robić w takiej sytuacji? I w zasadzie co to jest kryzys wiary? To taki stan duchowej nieważkości - bardzo chciałbyś poczuć grunt pod nogami ale nie masz się czego lub kogo chwycić, by stanąć na nogach. Najchętniej przespali byśmy ten czas - na pół roku lub dłużej odpuścili niedzielną Eucharystię, pacierz czy czytanie Biblii, bo po co, skoro ja tego nie czuję. Czas kryzysu to czas walki - najtrudniejszej, jaka może być, bo często wbrew logice, sobie, wierze. Jedno, co jest pewne to to, że Pan Bóg jest wtedy bardzo blisko Ciebie ale chce żebyś tym razem to ty Go poszukał/poszukała. I nie chodzi o to, by się rzucać i siłą woli próbować naprawić swoją sytuację ale przejść mały kurs zawierzenia i trwania przy Panu.

Chcesz się rozwijać? Przechodź przez kryzysy

O kryzysie wiary bardzo obrazowo mówi br. Tomasz Mantyk OFMCap:
Pojęcie kryzysu jest bardzo ważnym pojęciem. Kryzys jest naturalnym pojęciem rozwoju ludzkiej osoby na każdej płaszczyźnie, również na płaszczyźnie wiary. Jest to moment przewartościowania. Z greki słowo crisis oznacza osąd czyli taki etap, w którym muszę rozsądzić, co jest dla mnie ważne a co jest mniej ważne, co powinienem zatrzymać a co zostawić. Bóg się od nas nigdy nie oddala natomiast czasami schodzi nam z pola widzenia. To znaczy, że Pan Bóg jest zawsze blisko ale nie zawsze Go widzimy - jak ktoś stoi za nami, to jest blisko ale go nie widzę.
Pan Bóg pozwala nam doświadczać tej pozornej nieobecności po to, abyśmy szli dalej. Ujmując to obrazowo: jeżeli trener w jakiejś dyscyplinie sportu cały czas asekuruje młodego adepta, to on nigdy tak naprawdę nie wykona ćwiczenia poprawnie. W którymś momencie, oczywiście, kiedy młody sportowiec posiada już odpowiednie kwalifikacje, trener musi pozwolić chłopakowi skoczyć zupełnie na własną rękę, powiedzmy w skokach narciarskich. Nie mogę go ciągle na lince trzymać. Jak uczę kogoś jeździć na rowerze, nie mogę mu ciągle doczepiać bocznych kółeczek. On musi kiedyś pojechać sam po to, by się rozwinął.
Tak samo jest z Panem Bogiem. Pan Bóg odsuwa się na bok po to, abyśmy my mogli dojrzeć, mogli się rozwinąć i, przede wszystkim, pójść w dobrym kierunku. Pan Bóg nie chce nam dać komfortu tkwienia w naszej słabości i grzechu ale po to schodzi do naszej słabości i grzechu aby dać nam siłę, byśmy mogli z niej wyjść i dojść tam, gdzie On nas oczekuje, dojść do rzeczywistości Nieba, Zbawienia.
Kiedy doświadczasz takiego stanu, że wydaje Ci się, że Pan Bóg się od Ciebie oddalił, to nie panikuj. To jest normalny element wzrastania w wierze. Pierwsza i podstawowa zasada podczas kryzysu jest taka aby być wiernym. To znaczy: modlić się, nawet jak modlitwa zupełnie nie idzie, chodzić do kościoła, czytać Pismo Święte. Jednocześnie pytać siebie: co muszę w moim życiu zmienić? Jak mogę się rozwinąć? Co ta sytuacja mówi mi o mnie? Każdy kryzys jest dany po to, abyśmy wzrastali. Jeżeli będziesz przeżywał swój kryzys z wiarą, ze spokojem, to będzie on dla Ciebie okazją do dalszego rozwoju.

Modlę się a jednak mam kryzys wiary. Przyczyny duchowej oziębłości

W sytuacji kiedy dosięgają nas wątpliwości dotyczące wiary, możemy zwalić taką sytuację na różne przyczyny. Oziębłość duchowa czy niechęć do modlitwy pojawiają się w trudnych momentach życiowych: śmierć ukochanej osoby, utrata dziecka, utrata pracy, odrzucenie. Zastanawiamy się wtedy: Boże, dlaczego ja? Co złego zrobiłem? Czasem dopiero po latach otrzymujemy odpowiedź. Czasem dotykają nas wątpliwości w obliczu globalnego cierpienia, wojen, głodujących dzieci. Gdzie jesteś, Boże? Dlaczego na to pozwalasz? Pytamy wtedy. Może czasem kryzys to wypalenie życiem na tak zwanym sacro-haju, kiedy jeździmy na wszystkie okoliczne dni skupienia, co drugą noc spędzamy na adoracji a każdy weekend to rekolekcje. Ciało nie odróżnia zmęczenia wyjazdami i czuwaniami od zmęczenia fizyczną pracą. We wszystkim trzeba mieć umiar.

Różaniec to obciach. Kryzys wiary u młodzieży

Niezależnie od wieku ludzie mówią: mam kryzys wiary. Dopóki żyjemy nasza codzienność to mniejsza lub większa walka o dobro, miłość, prawdę i inne wartości. Szczególnie często spotykany jest kryzys wiary u młodzieży. Sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, jakim jest bierzmowanie, nazywany jest często sakramentem pożegnania z Kościołem. Niestety wielu młodych odchodzi od Boga w tym czasie z powodu obciachu, jakim jest przyznanie się do Chrystusa, bycie dewotką czy przez grupy rówieśnicze, w których żeby być kimś trzeba coś wypić, coś wciągnąć a czasem coś ukraść. U osób, które były blisko Boga, szczególnie bolesny jest taki kryzys wiary. Jak pomóc młodemu, zagubionemu człowiekowi? Na pewno otoczyć modlitwą ale też spróbować spokojnie i bez nacisku porozmawiać. Może zainteresuje go muzyka chrześcijańska - reagge czy rock, a ją książki o kobiecej duchowości. Pan Bóg na różne sposoby wzywa nas z powrotem do siebie.

Udostępnij