Mój narzeczony nie chce się wspólnie modlić. Czy powinnam go do tego namawiać?

Wspólna modlitwa małżonków jest czynnością, która w bardzo dobry, porządny sposób scala ze sobą rodzinę i sprawia, że jest ona silniejsza, mniej podatna na zakusy zła. Co jednak zrobić, jeśli pragnę związać się z człowiekiem, który pomimo iż wierzy, nie chce podejmować wspólnej modlitwy? Na to pytanie odpowiada małżeństwo, Gabriela Blacha-Cupiał i Jakub Cupiał.

Wspólna modlitwa

Modlitwa w towarzystwie bliskiej osoby nie jest tym samym, co wspólne śpiewanie psalmów z tłumem innych wiernych w kościele. Jeśli do tej pory modliliśmy się sami, zamykając się w swoim własnym wnętrzu, to było to dla nas bardzo intymne wydarzenie. Niektórzy nawet mówią, że jest to bardziej intymne niż seks. I rzeczywiście, jeśli dotychczas w naszej relacji byliśmy tylko ja i Bóg, to trudno jest wpuszczać do niej drugą osobę, nawet jeśli planujemy w przyszłości brać z nią ślub.

Zachęcenie do modlitwy

Czy należy zatem przerwać relację tylko dlatego, że narzeczony nie chce się otworzyć na wspólną modlitwę? Absolutnie nie! Dobrze, jeśli narzeczony w ogóle się modli, bo to oznacza, że oboje idziemy w tym samym kierunku. Państwo Cupiał przekonują, że otwarcie się na drugą osobę i wtajemniczenie ją w swoją intymną relację z Bogiem, wymaga też czasu. Narzeczeni mają przed sobą jeszcze długą drogę, drogę, którą przebędą jako małżeństwo, jako dwie najbliższe sobie osoby. Z czasem nauczą się ufać sobie nawzajem najbardziej na świecie i dopuszczać siebie do swoich myśli czy relacji z Bogiem.

Jak zachęcić do modlitwy narzeczonego? Nie bać się rozmawiać na temat naszej potrzeby wspólnego modlenia się, a jednocześnie wykazać się dużą cierpliwością. Tak jak narzeczeni nie od razu otworzyli przed sobą serca, wyjawiając wszystkie swoje tajemnice na pierwszej randce, tak samo potrzebują czasu gdy chodzi o wspólną modlitwę. Dobrze jest, jeśli partnerzy wynieśli ze swojego domu rytuał wspólnych modlitw z rodzicami i rodzeństwem. Wtedy łatwiej im będzie przełamać tę barierę. Jeśli jednak nie następuje to od razu po związaniu się z drugą osobą, warto po prostu poczekać. Modlitwa jest przede wszystkim naszą prywatną, intymną sferą naszych własnych relacji z Bogiem. Z czasem możemy zechcieć się tą prywatnością podzielić z ukochaną osobą. Jeśli jednak narzeczony pomimo upływu czasu nie zacznie się wspólnie z nami modlić, nie zniechęcajmy się. Po pierwsze - może to trwać nawet całe lata, nim się na to odważy. Po drugie - wspólna modlitwa w rodzinie jest ważna, ale nie jest niezbędna, aby rodzina mogła rozwijać się i funkcjonować prawidłowo, aby mogła wspólnie przeżywać różne religijne wydarzenia.

Nagabywanie narzeczonego, czy zmuszanie do czegokolwiek jest najprostszą drogą, by drugą osobę do siebie zniechęcić. Sfera relacji z Bogiem i naszej wiary jest na tyle delikatna, że nie należy wchodzić w nią zbyt brutalnie. Pozwólmy otwierać się narzeczonemu na wspólną modlitwę tak długo, aż on sam uzna, że jej potrzebuje. Wtedy wspólna modlitwa narzeczonych, a później małżonków będzie miała głęboki, prawdziwy sens, bo będzie wypływała z potrzeby serc.

Udostępnij