Otwieranie Pisma świętego na chybił trafił jako sposób podejmowania decyzji? Czy można?

Iść, czy nie… iść, czy nie... czyli otwieranie Pisma Świętego na chybił trafił

Czytanie Biblii to jedna z piękniejszych, osobistych form kontaktu z Panem Bogiem. Często cytaty Pisma Świętego pomagają nam przemodlić jakąś decyzję a nawet podjąć tę właściwą. Czy jednak dobrym jest szukanie cytatów - odpowiedzi na wątpliwości - zgodnie z zasadą chybił-trafił? Jest wielu zwolenników tej metody ale wydaje się ona być dosyć płytka, trochę na odczep się, magiczna. Zarówno życie jak i decyzje, te kluczowe, to nie ruletka, nie rządzi nami przypadek. Powierzenie się Bogu w takich ważnych chwilach to podstawa. W dalszej kolejności są rozsądek, logika i inne aspekty, jakie towarzyszą naszej sytuacji.

...uchodź do Egiptu i pozostań tam aż ci powiem… - historia Marka

Marek stracił pracę. Nie miał rodziny i w zasadzie nic go nie trzymało w kraju ale lubił mieszkać w Polsce - tutaj czuł się po prostu u siebie. Wcześniej pracował jako osoba, wykrawająca elementy do kożuchów zimowych. Brak środków do życia sprawił, że Marek był zdecydowany na wszystko, byle znaleźć pracę. Wierzył w Pana Boga i postanowił zapytać Go o radę. Wziął zatem do ręki Pismo Święte i otworzył na chybił - trafił. Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów... Marek lekko się zdziwił. Na statku nigdy nie pływał i mieszkał pod Zakopanem… nie było tu morza ani zarybionych, wielkich jezior, jak to Galilejskie. Otworzył ponownie: ...uchodź do Egiptu i pozostań tam aż ci powiem… Marek przez chwilę patrzył zaskoczony i zaczął się śmiać. To chyba nie tak powinno wyglądać. Poszedł wieczorem na Mszę Świętą aby pomodlić się o nową pracę. Po wyjściu z kościoła spotkał Jacka - kolegę ze szkoły, który rozbudowywał zakład garbarski. Jacek, dowiedziawszy się o sytuacji kolegi - zaproponował mu etat. Tamtego dnia Marek dziękował Bogu za nową pracę. Dobrze, że nie wziął na serio przypadkowego otwierania Pisma Świętego. Prawdopodobnie właśnie wydawałby ostatnie oszczędności na bilet do Kairu.

Jak unikać magicznego podejścia do modlitwy. Pismo Święte a podejmowanie decyzji

O poradę w sprawie ruletkowego czytania Biblii, zapytaliśmy o. Piotra Kropisza. Usłyszeliśmy wiele ciekawych myśli. Oto one:
Znam trochę osób, które otwierały Pismo Święte, znalazły coś, co akurat było odpowiedzią na ich pytanie i to było bardzo ważnym elementem ich życia. Z resztą może nie w najważniejszych decyzjach ale zdarzyło się, że byłem aż zaskoczony. Zarówno przy otwarciu Pisma Świętego, czy przy czytaniu z danego dnia, nagle jest coś, co jest odpowiedzią na moją wątpliwość.
Słowo Boże jest żywe ale jeśli miałby to być standardowy sposób podejmowania decyzji (otwieranie na chybił-trafił - przyp.red) - nie jestem co do tego przekonany. To jest jeden z elementów, w których Pan Bóg może zadziałać. Może ktoś ma rzeczywiście taką łaskę ale sam wiem, że ileś razy wprost takiej odpowiedzi ze Słowa Bożego nie dostałem. Ona, jako podstawowa zasada współpracy z Panem Bogiem, będzie podlegała podobnemu filtrowi, jak choćby sny. To jest podobne pytanie: jeśli coś we śnie będzie wydawało się taką odpowiedzią. Przecież sny są obecne w Piśmie Świętym, choćby św. Józef podejmuje decyzję, opartą na śnie. I to bardzo ważną decyzję.
Chcę, żeby to, co przeczytam, przeszło też przez filtr rozumu. Pojawia się jakiś obraz, pojawia się coś w wyobrażeniu, pojawia się sen, pojawia się jakieś Słowo Boże, które odbieram jako swoje. Teraz powstaje pytanie: czy jest to harmonijne z całą resztą - z moim rozumieniem siebie, moim rozumieniem życia, tym wszystkim, co dowiedziałem się odnośnie siebie, tej konkretnej sprawy, odnośnie której chce podjąć decyzję. Częściej taki fragment Pisma Świętego będzie jednym z elementów decyzji - kiedy widzę, że wszystko się spójnie składa i prowadzi w jednym kierunku. Niekiedy może się zdarzyć, że samo otworzenie Pisma Świętego, znalezienie fragmentu, będzie taką właściwą odpowiedzią. Nie zachęcam, by to był sposób na działanie, bo obawiam się, że może być na zasadzie: otworzę - nie mam. Jeszcze raz otworzę - nie mam. Jeszcze raz - o, mam - to, co chciałem zobaczyć, to co chciałam, żeby było odpowiedzią dla mnie. Ktoś będzie z tego korzystał - ktoś nie.
Dostajemy Słowo Boże, czy to przez brewiarz, czy to przez codzienne czytania. Ono może do nas mówić, ma do nas mówić. Chcemy też pamiętać o tym, że nasze życie z Bogiem nie ma być magiczne. On w tym wszystkim pozwala nam na decyzje w oparciu o to, co wiemy, jak rozumujemy, jak składamy sobie poszczególne elementy. Niekiedy to będzie takie szczególne przyjście, choćby przez Boże Słowo, które nagle mnie oświeci. Wielokrotnie to jest jeden z elementów, który chcę wziąć pod uwagę i podjąć mądry wybór, mądrą decyzję z Panem Bogiem.

Udostępnij